Pogaduchy

W starym kinie… opowieść o pewnej rocznicy ślubu.

Opublikowano w kategorii - Blog oraz Decoupage dnia 6 października 2013 0 komentarz(y/e) ikona wpisu

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie lubi otrzymywania prezentów. Kobiety mają w życiu o tyle fajniej, że te prezenty otrzymują statystycznie częściej niż mężczyźni. Ot taka niesprawiedliwość płciowa. ;-) Wręczanie prezentów – niby prosta, naturalna rzecz, a jednak rządzi się swoimi prawami. Często okazuje się, że to sztuka trudna, umiejętność, którą nie wszyscy posiedli. Co gorsze, w wielu sferach współczesnego życia, nie tylko podczas obdarowywania, obserwuję zanikający savoir-vivre lub jego dziwne mutacje.

Ubolewam nad tym, ale śmierci dobrych obyczajów nie uczczę jeszcze minutą ciszy, bo zasady nadal obowiązują. Jest kilka rzeczy, o których trzeba pamiętać podczas wybierania prezentów. Po pierwsze, musimy wziąć pod uwagę okazję. Inny prezent podarujemy w podziękowaniu za miły wieczór, inny na urodziny, a zupełnie inny na rocznicę ślubu. Niezwykle ważny jest też komunikat, który chcemy za jego pośrednictwem przekazać. Pamiętajcie, że Wasze prezenty „mówią”. Jeśli po pierwszym spotkaniu, podarujesz kobiecie ekskluzywną bieliznę – licz się z tym, że możesz dostać w twarz, chyba że oboje przewidujecie od początku taki rodzaj relacji. ;-) Podarowanie przyjacielowi, który właśnie rzucił palenie, nawet pięknej i bardzo drogiej zapalniczki, będzie wyjątkowym nietaktem. Jeśli wręczysz ukochanej żonie na rocznicę ślubu odkurzacz, kapcie, albo nową baterię do umywalki, może pomiędzy zażenowaniem, rozczarowaniem a wściekłością, znajdzie w sobie na tyle siły, by wydusić uśmiech i krótkie „dziękuję”.

Równie ważny jest element zaskoczenia. To bodziec, który powoduje satysfakcję bez względu na to, jaki jest prezent. Aneta i Grzegorz obchodzili niedawno kolejną rocznicę ślubu. Grzegorz postanowił w tym roku podarować żonie jakiś wyjątkowy drobiazg, ale nie bardzo miał pomysł, co by to miało być. Podczas rocznic najlepiej sprawdzają się prezenty sentymentalne. Takim prezentem mogą być wykopane z szuflady  i oprawione na nowo zdjęcia, urocza kolacja przy dźwiękach kawałków z zeszłego stulecia – czyli kiedy poznaliście się :-) , albo spersonalizowany drobiazg z dedykacją. Taką rzecz przygotowałam właśnie dla Anety i zaraz Wam pokażę.

Kasetka "W starym kinie"

Jest to stylizowana kasetka na biżuterię, zdobiona techniką decoupage, z lusterkiem oraz trzema wysuwanymi szufladkami. Górę kasetki zdobi wizerunek Audrey Hepburn, wnętrza poszczególnych szufladek zdjęcia Marilyn Monroe i motywy kojarzące się ze starym kinem.

Z zewnątrz, aby uzyskać efekt starości, całość przetarłam papierem ściernym, uwidoczniając w niektórych miejscach naturalny kolor drewna. Jednak po pokryciu całej kasetki lakierem, ciągle brakowało mi jakiegoś wykończenia. Postać Audrey z wieczka pokryłam więc przezroczystym preparatem Dimensional Magic, który daje fantastyczny efekt szkła.

Kasetka "W starym kinie"5

Pod spodem kasetki umieściłam natomiast dedykację. Ją też pokryłam szklącą się powłoką.

Kasetka "Wstarym kinie"6

Ale to nie wszystko. W jednej z szufladek ukryty był jeszcze jeden drobiazg, który również przygotowałam. Z kilku zdjęć, które otrzymałam od Grzegorza, wycięłam twarze małżeństwa oraz ich dwóch synów. Pomniejszone, wsunęłam pod szklane kaboszony, dorzuciłam kilka charmsów i wszystkie elementy połączyłam w bransoletkę. Do tego dołączyłam jeszcze trzy jednobarwne bransoletki, dwie z perełek i jedną z czarnych, błyszczących koralików. Wszystkie razem przewiązałam dwoma satynowymi tasiemkami i voilà!

Bransoletka na rocznicę ślubu.

Bransoletki można nosić osobno, w komplecie lub łączyć z własnymi zestawami. Jeśli chcecie podarować komuś podobny prezent – piszcie. <3

Zostaw swój komentarz